Dream about me and be with me forever...

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
♣Ann♣

Siedzieliśmy chwilę z chłopakami i z nimi rozmawiałyśmy. Kiedy zaproponowali nam, że nas odprowadzą nie miałyśmy powodu żeby im odmówić. Szliśmy ulicami Londynu, śmiejąc się praktycznie z niczego i wygłupiając się.
-Dziewczyny, a może wpadniecie do nas na imprezę? - spytał Zayn patrząc na mnie.
-Czemu nie? Co Ty na to Meg? - zapytała.
-Jak najbardziej się zgadzam! - krzyknęłam, spoglądając i uśmiechając się do loczka.
-To genialnie! Ale zajebiście! - ucieszył się Niall.
-Z takimi laskami na pewno... - śmiał się Louis.
-Cieszymy się, a tutaj własnie mieszkamy. - powiedziałam, ciągnąc za rękę Meg.
-No chyba zaprosicie nas do środka? - zapytał niepewnie mulat.
-Musimy się przygotować, co nie Meg? - spytałam przyjaciółki.
-No weźcie. Poczekamy na Was. - powiedział Harry.
-W sumie to... To... - Meg zaczęła się jąkać przez uwodzicielskie spojrzenia Stylesa.
Nie odpowiedziałam nic, tylko powlokłam się w stronę wejścia do naszego hotelu, w którym mieszkałyśmy na czas pobytu w Londynie. Słysząc za plecami jak chłopacy się śmieją i szturchają, pokręciłam tylko przecząco głową.
Po chwili byłyśmy już przebrane i gotowe do wyjścia, ja wybrałam krótką seksowną spódniczkę, a Meg krótkie dżinsowe spodenki, które uwydatniały jej walory.
Zauważyłam, że Zayn nie mógł napatrzeć się na mnie, zarówno jak i Styles, który również nie szczędził swoich uwodzicielskich spojrzeń w kierunku mojej przyjaciółki.
-Ślicznie wyglądacie. - odezwał się pierwszy Liam.
-No raczej... - stwierdziłam.
-Woow! To robi wrażenie... - wydusił z siebie zaskoczony Malik, po czym się do nas ślicznie uśmiechnął, ukazując rząd swoich białych zębów.

♣Meg♣

Ann nie potrafiła oderwać wzroku od osoby Malika. Wiedziałam, że coś z tego będzie, byłam wręcz o tym przekonana. Uwielbiałam te jej ukradkowe spojrzenia w stronę Zayna, wyglądała wtedy tak uroczo.
-Idziemy? - spytałam, zakładając wysokie szpilki.
-Jasne! - rzuciła Ann i powędrowała do wyjścia, a za nią pozostali ze mną.
-Właściwie to impreza jest u nas? - spytał Niall.
-Tak. Będzie dużo jedzenia. - powiedział Louis.
-Ale ja na diecie jestem Lou. - stwierdziłam z uśmiechem.
-Ale Niall nie, prawda? - spytał Louis blondyna.
-Ja na diecie nigdy nie byłem i nigdy nie będę. - stwierdził Nialler, wrzucając do ust kolejną garść M&M'sów.
-Meg, nie przesadzasz trochę z tym odchudzaniem? - spytała mnie Ann.
-Jest ok. Daj już spokój z tym. - odpowiedziałam.
-Nie, uwielbiam się z tobą droczyć. - powiedziała i dała mi całusa w policzek.
-A ja z Tobą! - powiedziałam i ją mocno przytuliłam.
Ruszyłyśmy do limuzyny chłopców, której wcześniej nie było.
Kiedy dotarliśmy na miejsce byłyśmy pod wrażeniem - willa chłopaków okazała się bardzo duża, do tego miała basen i prześliczny taras.
-Panie przodem. - odrzekł Styles.
-Miałam taki zamiar... - spojrzałam na niego i udałam się w stronę tarasu.
Styles nawet mi nie odpowiedział, mimo to zaraz poszedł za mną bo czułam na sobie jego uporczywy wzrok, który nawet przestał mi przeszkadzać.
Postanowiłam się więc czegoś napić. Wybrałam Jacka Danielsa ze względu, iż bardzo go lubiłam i że stał najbliżej mnie.
Poczułam, że ktoś mnie szturchnął w bok i już miałam się odwrócić i wrzasnąć z myślą, że to Harry, ale to była Ann.
-Co tam? - spytała.
-A nic, dobrze się bawisz? - odpowiedziałam Ann.
-No nie widzisz. Zatapiam smutki. - stwierdziłam.
-Meg, Kotku co się stało? - zapytała przyjaciółka.
-Nic Ann. W końcu dziś są moje urodziny, no nie? - uśmiechnęłam się.
-No właśnie. Wyobraź sobie, że to Twoja impreza urodzinowa! - powiedziała to tak głośno, że chłopaki wszystko usłyszeli.
-Ann!! - krzyknęłam.
Przyjaciółka puściła do mnie oczko i nieco się ode mnie oddaliła. Następnie wzięła do ręki piwo i uśmiechała się do mnie robiąc niewinną minkę.
-Uduszę! - krzyknęłam z uśmiechem.
-Jak Cię znam, to na pewno dotrzymasz słowa. - zakpiła, a chłopacy zaczęli śpiewać mi "Sto Lat!".
Po chwili dziękowałam każdemu z osobna, dając im buziaki.
Kiedy przyszła kolej Harry'ego zawahałam się, żeby nie wzbudzić podejrzeń, a on odwrócił się w drugą stronę i pocałowałam go w usta. Spojrzałam na niego.
-Dziękuje. - wyszeptałam.
Uśmiechnął się do mnie i mnie mocno przytulił, po chwili tańczyliśmy razem do wolnej piosenki.
Loczek położył ręce na mojej talii i mocno przyciągnął mnie do siebie. Czułam jak jego dłonie wędrują pod moją bluzkę, jego każdy oddech na własnej skórze.
Ten facet miał coś w sobie - sprawiał, że miałam dreszcze.
-To nie było fair, z tym pocałunkiem. - powiedziałam.
-Ależ jak najbardziej fair, co Ty gadasz. - odparł.
-Wykorzystujesz fakt, że jestem pijana... - mówiłam.
-Wcale nie. - mruknął tuż przy moim uchu.
-Wcale tak, nigdy nie sądziłam, że Cię kiedyś pocałuje. - zaczęłam mu się zwierzać.
-Hm..., a wiec to bylo twoje marzenie? - spytal.
-Mozna tak powiedziec. - odpowiedzialam.
-Więc właśnie przed chwilą je spełniłem i spełnię jeszcze nie raz... - uwodził mnie.
-Nie znasz mnie, co ty w ogóle opowiadasz... - stwierdziłam.
-Chętnie poznam blizej - szepnął, a jego dłoń powędrowała pod moją bluzkę.
-Mmm... - mruknełam pod nosem patrzac mu w zielone oczy.
-Podoba ci się, prawda? - zapytał, a raczej stwierdził fakt.
-Tego nie moge ci powiedziec kotku... - po chwili zaczelo krecic mi sie w glowie od nadmiaru alkoholu.
Poczułam, jak Hazza ciągnie mnie w kierunku domu.
On chyba cos kombinowal, ale niestety wtedy nie myslalam racjonalnie. Po chwili znaleźliśmy się w obszernym pokoju, było ciemno i niczego nie widziałam.
W pewnej chwili stracilam przytomnosc i tak naprawde urwal mi sie film... Niczego nie pamietalam, a gdy spojrzalam w dół ujrzałam ze jestem naga i ze obsciskuje mnie jakis facet o kręconych, brązowych włosach

♣Ann♣

-Zayn...? Nie widziałes Meg? - zapytałam podczas śniadania.
-Meg? Nie, no przeciez praktycznie ciągle jestem z Toba. -odpowiedział zaskoczony mulat.
-Ale nie widziałam jej od wczorajszego wieczora. Trochę się o nią martwię. Jest szalona i głupiutka. Bóg wie, co ona teraz robi... - stwierdziłam.
-Twoja przyjaciółka jest głupiutka? Nie wierzę, ale wiesz w sumie oprócz Hazzy i Meg to wszyscy są.
-Harrego?! - krzyknęłam.
-No tak...sama zobacz Louis i Liam śpią, a Niall ogląda tv. A co taka zaskoczona jestes? - spytał Malik.
-O nie!
-Ann, mów o co chodzi... Chce wiedzieć...
-To ty się jeszcze nie domyśliłeś? - spytałam.
-Nie no co Ty? Wydaje Ci się...
-Nie! To chodźmy ich poszukać! - wrzasnęłam.
-No ok, ok... Nie denerwuj się tak, już idziemy ich szukać.
Pociagnęłam Malika za rękę.
-Gdzie jest pokój Stylesa? - spytałam, rozglądając się wokół
-Harry'ego? Prosto i w prawo, na górze. - odpowiedział zdziwiony Zayn.
-Chodź. Martwię sie o Meg, że zrobila cos glupiego.
-Wątpie... no, ale chodź...-stwierdził i pociagnął mnie w stronę pokoju loczka.
Zapukaliśmy, ale nikt nie odpowiadał, więc weszliśmy do środka.
-O cholera...-powiedział Malik.
-A nie mówiłam?!
-I co teraz? - spytał zaskoczony mulat.
-No jak to co? trzeba ich chyba obudzić? żeby tylko nie zaszła - odparłam.
-Ja ich nie budzę Ann... No Meg na pewno się zabezpiecza.
-Ty zajmij się Stylesem, a ja Meg. - burknęłam zła.
-Ale co ja mam zrobić? Chciało mu się bzykać to, to zrobił...
-Malik! Jasna cholera! To moja przyjaciółka!
-No dobra, ale tak to wygląda... Hazza!!!! - w pewnej chwili Malik zaczal krzyczec.
Podeszłam do Meg i delikatnie nią potrząsnęłam. Otworzyła nieprzytomnie oczy.
-Ann? Zostaw mnie... - powiedziała.
-Meg! Kurwa mać! Co ty do cholery wyprawiasz? - warknęłam.
-Ja nic nie pamietam, co Ty ode mnie chcesz? - powiedziala przecierajac oczy -Hazza?! - dodała.
-Tak, Hazza. Twój Styles! Sobie zaraz przypomnisz!
-O nie... Ty nie chcesz powiedziec ze ja i on...-wyszeptała pod nosem.
-Tak! Właśnie to usiłuję ci przekazać!
-Ann ja byłam pijana, a on to wykorzystała... Ugh! -zająknęła się w pewnej chwili.
-A jak zajdziesz?! Co powiesz twojej matce? Chciaż ona by cię bardziej zrozumiała niż moja.
Spojrzala na mnie i zaczela płakać, była cała we łzach.
-Meg. Kochanie uspokój się - szeptałam jej na ucho i mocno przytuliłam. - Przepraszam. Może trochę przesadziłam.
Mało obchodziło mnie, że mamy widownię. Teraz liczyła się tylko ona. w pewnej chwili spojrzała ze złośliwoscią w oczach na Harry'ego.
-Wynos się!
-Ale... Meg... - protestował loczek.
-Jakie ale? - spytała.
-No Meg! Przecież ty mnie kochasz! - szepnął z cwaniackim uśmieszkiem.
-Że co kurwa?! - wstała z łóżka stając na przeciwko niego.
-Przecież... My... - zająknął się.
-Co?! No dokończ! - krzyknęła na niego.
-Przespałaś się ze mną! To jest chyba wystarczający dowód!
-To był jeden jedyny raz! Wiesz co Ci powiem? Wykorzystales mnie! Wykorzystales fakt ze jestem Twoja fanka! A tak naprawde po tym wszystkim mam cie gdzies! i wiesz co? Beznadziejnie spiewasz!!!! - warknela na niego ze zloscia, jak nigdy. Nie poznalam jej.
-Meg? czy ty się dobrze czujesz? - spytałam przerażona jej reakcją. Owszem, miała słuszność, ale wydaje mi się, że trochę przesadziła.
-Rewelacyjnie! Ten koles ma zajebiscie duzy sprzet... -spojrzala na niego, ignorujac jego zniesmaczniony wyraz twarzy i trzasnela drzwiami.
Po chwili Hazza wybiegł za nią i usłyszałam jak Meg na niego wrzeszczy.
-Zostaw mnie...! - krzyczała Meg.
-Niee! Jesteś moja! - krzyknął, co wprawiło mnie w osłupienie.
Jak on może tak traktować moja przyjaciółkę?! wyszłam wiec za nimi. Styles ściskał mocno nadgarstki Meg, a ta próbowała się wydostać z uścisku. podeszłam do Harrego i z całej sily uderzyłam go z liscia, a siły miałam niemało...
-Zabierz ode mnie tego dupka... - po policzkach splywaly jej lzy, wielkości grochu.
-Nie kochana! My stąd idziemy! Ubierz się natychmiast! - powiedziałam głosem nieznoszącym sprzeciwu. z lekką satysfakcją wpatrywałam się w czerwony policzek Stylesa.
-Ann... - uslyszalam smutny ton głosu Malika, kiedy zamykałam drzwi.
-Wybacz Zayn... - szepnęłam i już nas nie bylo.

__________________________________

Już za 5 komentarzy = nowy rozdział, a wnim dalsze losy naszej czwórki zwariowanych bohaterów :)
Tagi: Chapter 2
22.04.2013 o godz. 18:48
Dzisiaj w szkole było zakończenie i uroczyste rozdanie świadectw. Nie mogłam się już doczekać wyjścia z tej durnej szkoły. Dobrze wiedziałam, jaką mam średnią. Moja matka się wścieknie! Zrobi mi straszną awanturę i palnie kazanie, jak to ona się dobrze uczyła. Tak naprawde jedynym przedmiotem ktory lubilam i ktory mnie interesowal byl angielski i dlatego też mam z niego 5. Chociaż jedna. Ubrałam się i czym prędzej wybiegłam z domu, na spotkanie przyjaciółki.
-Hej Meg! - zawołałam, widząc ją wyłaniającą się zza zakretu.
- Cześć - odpowiedziala moja jak zawsze zamyślona przyjaciółka.
-Meg? Jaką masz średnia? - pytam, bo jescze mi nie powiedziała. Trzymała dla siebie w tajemnicy.
-Prawie 4.0 a czemu pytasz? - odpowiedziała Meg.
-Och! Tobie to dobrze! Ja mam 2.9. Znasz moją matkę. Wścieknie się - westchnęłam głęboko.
-I zapewne znów będziesz miała szlaban na imprezy, współczuje. - odpowiedziała.
-Nienawidzę tego! Gdyby był ojciec, na pewno by na mnie tak nie wrzeszczał - odparłam.
-Ann pamiętaj że zawsze masz mnie i na mnie możesz liczyć, a może twoja matka znajdzie sobie w końcu jakiegoś faceta i to sie zmieni. - stwierdziła z lekką ironią w głosie.
-Dzięki Meg. Jestes najlepszą przyjaciółką na świecie - odpowiedziałam. Teraz już wiem, że te bilety, to dla niej najlepszy prezent. Ona też musi trochę sobie poużywać, a ja cały czas jej na głowie siedzę i żalę się na matke.
-Meg? - zapytałam po chwil.
-Tak? - spytała patrzac na mnie.
-Wybierasz się gdzieś na wakacje?
-Jeszcze nie wiem, rodzice planowali jakis wyjazd, ale chca jechac razem.- odpowiedziala krotko.
-Aha - uśmiechnęłam się do niej szeroko. Jej towarzystwo zawsze poprawia mi humor.
-Pewnie bede ci towarzyszyc cale trzy miesiace. - powiedziala z szerokim usmiechem pokazujac swe biale zabki.
-Nie chciałabyś sie gdzieś wyrwać, zamiast siedzieć ze mną i słuchać moich narzekań? - spytałam trochę zaskoczona.
-Ja bardzo chętnie, a co proponujesz?-spytała
-Ja? Nie nic - odpowiedziałam zbyt gwałtownie. - Myślałam, że może chcesz wakacje spędzić beze mnie. Odizolować sie od świata... i ode mnie.
-No coś Ty, wakacje bez Ciebie Ann to czas stracony!-krzyknela.
-Jak to? To jeszcze nie masz mnie dość i tego mojego zrzędzenia? - zdziwiłam sie.
-Nigdy nie bede miala dosc i zapamietaj to sobie Mała. - powiedziala i dała mi całusa w policzek.
-Jesteś taka kochana - roześmiałam sie. - Lepiej sie pośpieszmy, bo się spóźnimy.
-O cholera! Za 3 minuty sie zaczyna... ! - krzyknela i zaczela biec, lapiac mnie za reke
Westchnęłam tylko, bo moja przyjaciółka, to skarb i najcenniejsza rzecz na świecie.
W trakcie rozdawania swiadectw głównie sie smialysmy. Ale gdy przyszła moja kolej, niechętnie poszłam w stronę wychowawcy. Słyszałam, jak inni uczniowie szepczą między sobą. Byłam tematem obgadywania. To trochę przykre, ale nareszcie się wyrwę z tego miejsce, chociaż na jakiś czas. Jedyna osoba na ktora moglam liczyc byla tylko Meg.

♣Meg♣

Kiedy od wychowawcy otrzymalysmy juz swoje swiadectwa, szybkim krokiem wyszlysmy ze szkoly i udalysmy sie do mojego domu.
-Meg? - zapytała mnie Ann.
-Tak? - spytałam.
-To dla ciebie. wszystkiego najlepszego! - krzyknęła radośnie, wręczajac mi płaskie opakowanie.
-Ann pamietalas! Jestes kochana, ale wiesz ze nie musialas! - krzyknelam
-Jak to nie musiałam? Przeciez jestes dla mnie jak siostra i zawsze wysłuchasz, co mam do powiedzenia, a mam, bardzo dużo - odpowiedziała, przytulając mnie mocno i całując w policzek.
-No otwórz - ponagliła mnie.
-OMG!!Bilet na koncert One Direction!!- krzyczałam ze szczęścia
-Wiedziała, że ich lubisz, więc postanowiłam ci sprawić przyjemność - odparła Ann, ciesząc się razem ze mna, chociaż ona sama za nimi nie przepada.
-I w dodatku w pierwszym rzedzie, to musialo kosztowac majatek. Dzieki! - przytuliłam mocno Ann i znow zaczelam piszczec.
-A tam! Dla ciebie wszystko, Meg.
-Wiesz co? Jedźmy na zakupy! - krzyknelam.
-Świetny pomysł - ucieszyła się.
W galerii jak zawsze panowaly tłumy, ale nam i tak to nie przeszkadzało. Musiałyśmy też odreagować sters zwiazany z rozdaniem świadectw. Najbardziej przydałby sie chyba Ann.
- Zobacz jaka świetna bluzka, przymierz. -powiedzialam podajac ja przyjaciolce.
-Okej. A do tego mój ulubiony kolor. Niebieski. Ty to się znasz - uśmiechnęła się.
-Ja zobacze tę mini. - powiedzialam z lekkim usmiechem.
Ann się roześmiała, a ja jej wtórowałam. Takie zakupy sa najlepsze.
Kiedy rozstalysmy sie w drodze do domu, od razu powiedzialam mamie o koncercie. Niestety moje przypuszczenia sie sprawdzily i mama zabronila mi leciec samej do Londynu. Postanowiłam poprosić Ann, zeby ze mna sie wybrała, ale wiedziałam, czym to się skończy. Okazalo sie, ze moja mama byla szybsza i juz dawno zadzwonila do matki Ann, przyznam ze teraz bylam wniebowzieta. Wyjazd z Ann bedzie rewelacyjny! Byłam bardzo ciekawa, jak zareagowała mama Ann, na świadectwo, wiec postanowiłam do niej zadzwonić.
-Czesc Ann, jak w domu? - spytałam z ciekawosci.
-Zrobiła mi awanturę. Dała kilka szlabanów, kiedy zadzwoniła twoja mama! Moja zgodziła się na ten wyjazd i jeszcze jestem w szoku - odparła zadowolona. - Dzięki.
-Ja tez. Tak bardzo sie ciesze ze pojedziemy razem. - odpowiedzialam jej.
-Wiedziałam, ze zawsze mogę liczyć na moją kochaną Meg. To kiedy wylatujemy? - zapytała.
-Jutro!!!!-krzyknelam.
-Tak szybko?! Nie wiem, czy zdąże się spakować - rozesmiała się.
-Najwyzej wpadne ci pomóc. - odpowiedzialam.
-Dzięki. Biorę sie do roboty. To do zobaczenia - pożegnała mnie.
-Pa, Ann. - powiedzialam i odlozylam komorke na lozko.
Wyciągnęłam z szafy ogromną walizkę i zaczęłam przebierać w ciuchach i wybierać. Wybralam te najladniejsze i jeszcze nie moglam uwierzyc w to, ze tata dal mi swoja karte kredytowa. Juz sie zastanawialam jak wspolnie spedzimy ten czas z Ann. Na pewno będzie cudownie. Miesiąc w Londynie. Zrobimy szał. A po za tym koncert One Direction! Nie mogę uwierzyc w to, że pojadę na ich koncert. Kochana przyjaciółka. wiedziała o czym marzę.

♣Ann♣


-Meg! Jesteśmy - obudziłam drzemiącą przyjaciółkę.
-O kurcze! Przespałam całe dwie godziny... - odpowiedziała zaspana Meg. Roześmiałam sie. Ta Meg i jej poczucie humoru. Nigdy nie traci pogody ducha.
-Nie moge uwierzyc Ann, w koncu ich zobacze! - krzyknela.
-Do koncertu jeszcze jest dość dużo czasu - uśmiechnęłam sie do niej i puściłam oczko. - jak ma na imie ten twój ulubiony?
-Harry, ale kocham ich wszystkich! - stwierdzila z usmiechem.
-Który to? - zaciekawiłam się.
-Ma takie fajne kręcone włoski...i takie cudowne zielone oczy... i... - mowila rozmarzona Meg
-Oho. Nasza Meg się chyba zauroczyła w Harrym - roześmiałam się.
-Chcialabym go poznac, to chyba moje najwieksze marzenie... - powiedziala.
-Ciesze sie, ze jesteś szczęśliwa. Może ci się uda - dodaję.
-E tam, jestem zwykłą dziewczyną, on nigdy takiej nie pokocha. - stwierdzila z rozczarowaniem.
-Nigdy nie mów nigdy. Przecież mamy wejście dla Vip-ów. Gdy cie zobaczy, padnie trafiony strzałą amora.
-Chcialas powiedziec, ze ja padne... - powiedziala i zaczela sie smiac. Nie mogłam się nie roześmiać.
-To się jeszcze okaże - powiedziałam tajemniczo.
(wychodza na scene)
Kiedy Meg, jak i inne fanki zaczęła piszczeć, czułam sie szczęśliwa. Naprawdę szczęśliwa, chociaż nie miałam zbyt dobrego świadectwa
-Widzisz?! To on!! - krzyczala Meg. Wskazał na chłopka w jasnej koszulce z lokami. Nie powiem, Meg gustuje w sławnych i przystojnych.
-Całkiem ładny ten twój Harry - uśmiecham się.
-No baa... - stwierdzila z usmiechem.
Słuchałam ich piosenek. Ładne mają głosy, ale nie specjalnie przypadła mi do gustu muzyka. Po chwili Meg zaczęła strasznie wrzeszczeć. Spojrzałam na nia zaskoczona. W ręce trzymała jasną koszulkę z nr. telefonu. Chwila! Gdzieś ją już widziałam. Podniosłam wzrok na scenę, a tam... Harry bez koszulki. Kilka fanek rzuciło się na moją przyjaciółkę, chcąc wyrwać jej zdobycz. Rzuciłam się, żeby ją ratować. Pociągnęłam jej rękę i pobiegłyśmy razem, jak najdalej, żeby nas nikt nie widział.
-Ann gdzie biegniesz?! - krzyknela meg.
-Nie widzisz, ze cię ratuję przed wściekłymi fankami? - odkrzyknęłam. Zobaczyłam jakiś autobus. Otworzyłam bagażnik i kazałam wejsć do niego Meg, a zaraz za nią wsiadłam ja i go zamknęłam.
-Cholera, ale tu ciemno! - stwierdzilam.
-A tam. przynajmniej na razie nikt nas tu nie znajdzie - odparłam.
-Jestes tego pewna?! Cholera my jedziemy!
-O Boże! Ale zajebiście - dostałam głupawki. Akurat teraz.
-Ann uspokoj sie! - wrzeszczalam.
-Nie mogę... Meg - zaśmiewałam się do rozpuku.
-Stoimy... - mowila Meg.
-Haha. Szkoda. A było tak fajnie. - Ciągle nie mogłam przestać się śmiać.

♣Meg♣

Nagle ktos otworzyl bagaznik, moja przyjaciolka nadal sie smiala i niczego nie zauwazyla.
-Meg... - wydusiła po chwili. - Brzuch mnie boli. Nie mogę przestać.
-O cholera! - krzyknelam na widok malika otwierajacego bagaznik.
-Meg... Co sie dzieje? - spytała. Spojrzałam na Zayna. Patrzył na Ann zaskoczony i uśmiechał się pod nosem. Patrzylam raz na ann, a raz na zayna.
-Ann - syknęłam.
-Co? - zapytała. Byli w siebie wpatrzeni i przyznam szczerze pasowali do siebie. Nie mogli oderwać wzroku. Od razu domyśliłam się, że coś zaiskrzyło.
-Ann!Ann! - potrzasnelam przyjaciolka, gdy ta zemdlala. O Boże! I co ja teraz zrobię? Malik bez słowa wziął moją przyjaciółkę na ręce i wniósł do autobusu, gdzie położył ją na kanapie.
-Ann obudz sie... - kleczalam nad przyjaciolka, ale ona nie reagowala.
-No zróbcie coś! - wrzasnęłam na chłopaków. Nawet nic nie znaczyło dla mnie że są to 1D.
Po chwili Ann odzyskala przytomnosc. Usiadła i rozejrzała się dookoła. Przysiadłam obok i wzięłam jej dłoń.
-Ann? Wszystko w porządku? - zapytałam.
-Tak - odparła. - Ja naprawdę zemdlałam?
-Zemdlalas, nawet nie wiem dlaczego. - odpowiedzialam przestraszona.
-Już okej - odpowiedziała i wstała. Wzrokiem odszukała Malika i się w niego wpatrzyła.
-A co ja tu robie? - spytała.
-No przeciez uciekalysmy przed tymi fankami... - powiedzialam
-Jakimi fankami? Kim oni są?
-Ann ty nic nie pamietasz? -spytalam.
-Pamiętam tylko, że jesteś moją przyjaciółką i... moją średnią - szepnęła.
-Dobra pozniej ci to wytlumacze... w kazdym razie dzieki za pomoc chlopaki - powiedzialam i zlapalam ją za reke kierujac sie do wyjscia.
(harry widzi koszulke)
-Meg, ale nie powiedziałaś mi, kim oni są - próbowała mnie zatrzymać
-One Direction...! Chodz juz! - krzyknelam
-To dlaczego chcesz uciekać? Nie chcesz od nich autografu? - zapytała zaskoczona.
-Chcialabym. - powiedzialam szeptem.
-Meg? Coś się stało? Ktoś cię skrzywdził?
- Nie, wszystko ok. a w sumie co tam... moge prosic o autografy? - mowie i przez przypadek podaje te koszulke... Harry patrzy na mnie zaskoczony, a po chwili na jego twarzy gości szeroki uśmiech.
-Ty stary, czy to nie twoj numer? - pyta roztargniony Louis.
-Tak i moja koszulka - odpowiada loczek. Spojrzałam na Ann. Widziałam, że ledwo powstrzymuje się od śmiechu.
-Ty wszystko pamietasz! Oklamalas mnie! - krzyknelam.
-No weź. Wyglądałaś tak słodko, jak sie martwiłaś - roześmiała się.
-Udusze cie kiedys!
W odpowiedzi usłyszałam tylko jej śmiech. Pewnie znowu dostała głupawki, a do tego... no tak. An się zakochała!
-A tak w ogole milo was poznac liam jestem, to louis, niall a tam harry no i zayn. - powiedzial zawsze uprzejmy Daddy
-Miło nam - wydusiła Ann, krztusząc się ze śmiechu. Miałam ochotę się na nią rzucić.
-To moge te autografy? - spytalam cicho
-Jasne - odparł Zayn podchodząc do mnie.
-Ja pierwszy! - wrzasnął Styles. Usmiechnelam sie szeroko i puscilam do Ann oczko.
Jednak Ann tego nie zauważyła, bo tarzała się ze smiechu.
-Ann ogarnij dupe! - krzyknelam w koncu
-Meg... Nie mogę...
-No sie zakochalas tak?!
-Ja... Nie! - zaprzeczyła gwałtownie.
-Zawsze tak masz..., ale przyznaj ze musimy juz isc. - powiedzialam
-No tak - odparła niechętnie.
-No, ale moze poznamy sie blizej skoro juz tak wpadliscie do nas? - wtracil sie niall
-Hmm... - zastanowiła się Ann. -Czemu nie. Prawda Meg? - zapytała słodko.
-Jasne... - odpowiedzilam ze zloscia w glosie.
-Wiedziałam - szepnęła mi na ucho i usiadła na kanapie obok Zayna. Jedyne wolne mijesce było obok.. Harry'ego. Spojrzalam na Harry'ego po czym chwile po usiadlam obok.
-No więc jestem Ann, a to moja najlepsza przyjaciółka Meg - przedstawiła nas.
-I jak zapewne sie domyslacie jestem wasza fanka - stwierdzilam.
-A ty jesteś nasza fanką? - zapytał Zayn moją kumpelę. Zauważyłam, ze sie czerwieni i kręci przecząco głową.
-Nie, ann tylko mi towarzyszy na koncercie poniewaz dostalam bilety na urodziny i to wlasnie od niej - powiedzialam
-Fajną masz tą przyjaciółkę - stwierdził Louis.
Tagi: Chapter
22.03.2013 o godz. 13:30
Niewinna przejażdżka do Londynu zmienia życie dwóch typowych nastolatek, które z pozoru mają dwa inne światy, ale są najlepszymi przyjaciółkami.
Jeden niezapomniany koncert zmienia monotonne życie w jedną wielką zagadkę pełną niespodzianek i tajemnic.
Życie udowadnia czwórce młodych ludzi, że pomimo sławy i wszelkim przeciwnościom losu można być szczęśliwym i wykorzystywać je na maxa!
Tagi: Prologue
20.03.2013 o godz. 13:00
Meg
Jest 18-letnią dziewczyną i jednocześnie wielką fanką One Direction. Jej największym marzeniem jest pojechać na ich koncert do Londynu. Na urodziny dostanie prezent od przyjaciółki, który będzie miał wpływ na jej dalsze życie.

Ann
Ma 18 lat. Jej najlepszą przyjaciółką jest Meg. W przeciwieństwie do rówieśniczki, nie przepada za One Direction. Dzięki koleżance i jej zamiłowaniu zdobędzie kogoś, kto będzie dla niej najważniejszy, chociaż do tej pory go nie lubiła.

Harry
Jest 19-letnim piosenkarzem. Razem z przyjaciółmi tworzy zespół 1D. Jest typowym kobieciarzem, podrywaczem i flirciarzem. Ale jedna dziewczyna zmieni jego dotychczasowe zachowanie i zawróci mu w głowie.

Zayn
Ma 20 lat i także jest jednym z chłopaków one Direction. Wszyscy nazywają go Bad Boyem, bo taki jest z pozoru, ale to nie do końca prawda. Okaże się, że jest romantycznym, wrażliwym i potrafi kochać mocniej, niż ktokolwiek inny.
Tagi: Heroses
20.03.2013 o godz. 12:48
VasHappenin
Dream about me and be with me forever...
Skąd: One Direction House's
O mnie: Czasem wyobrażamy sobie, że gramy w jakimś filmie, uciekamy, tańczymy w deszczu, płaczemy lub krzyczymy najgłośniej jak tylko sie da, a wszystko to przelewamy na kartki papieru... beautiful-chick & Cocosanqa20
statystyki